wtorek, 27 września 2016

Kosmetyki.

Cześć :) Dzisiejszy post dotyczył będzie kosmetyków do pielęgnacji i makijażu, których ja, Klaudia używam. Bardzo często pytacie w prywatnych wiadomościach czym się maluję, czy mogę Wam coś polecić. Prawda jest taka, że nie lubię mocnego makijażu i mój zbiór kosmetyków jest bardzo ubogi. Na co dzień używam jedynie podkładu, pudru, tuszu do rzęs, płynu do demakijażu i kremu nawilżającego. Stawiam na naturalny look. Nawet na większe wyjścia, typu wesele nie lubię mocnego, wyzywającego makijażu. Czuje się wtedy dziwnie i nie czuje się sobą. Przychodzi czasem taki dzień, kiedy najzwyczajniej w świecie lubię chodzić bez makijażu, z maską na włosach i maseczką na twarzy, dlatego dbam o to, aby w mojej kosmetyczce zawsze znajdował się zapas ulubionej maseczki, olejku, czy balsamu. Kosmetyki, które poniżej przedstawię to zwyklaki, które dostaniecie w każdej drogerii, za przysłowiowe "grosze". Lubię testować różne kosmetyki i nowości, zarówno z niższych, jak i wyższych półek cenowych. Wielokrotnie potwierdziła się zasada, że "tańsze, nie oznacza gorsze", dlatego postanowiłam pokazać Wam te, które są bardzo dobre, godne polecenia i na każdą kieszeń. Pamiętajcie jednak, że to co sprawdza się u mnie, niekoniecznie musi odpowiadać Wam. Każda z nas jest inna, ma inną cerę, inne wymagania i potrzeby.





PODKŁAD




Nawet nie wiecie ile podkładów w życiu przetestowałam. Nie mam problemów z cerą, nie posiadam już trądziku, zależy mi głównie na lekkim wyrównaniu kolorytu buźki. Lubię poczucie lekkości, świeżości, nie cierpię, gdy podkład jest ciężki i mocno czuję go na twarzy. Zależy mi również na tym, aby podkład nie znikał po godzinie i nie tworzył efektu maski, nie ciemniał. 

Moje ulubione podkłady to:
- Rimmel Lasting Finish Nude 25 HR Fundation
- Rimmel Wake Me Up
- Rimmel Match Perfection
- Bourjois 123 Perfect Fundation 
- Lirene Nature Matte

Jest to moja ulubiona 5, do której zawsze wracam z podkulonym ogonem i na którą zawsze mogę liczyć :) Obecnie korzystam z tych 3 niżej opisanych. Po Wake Me Up sięgnę zimą, a po Lirene, gdy mój portfel będzie świecił pustkami. 


RIMMEL LASTING FINISH

Jest to podkład, który jest ze mną od czasów liceum, czyli od jakiś 5-6 lat. Mimo tego, że między czasie testuję nowości, to jest on moim totalnym pewniakiem, który ciągle mam w kosmetyczce i zawsze mogę na niego liczyć. Nadaje się na co dzień, jak i na większe wyjścia.

Plusy:
- Wygodne opakowanie, miękka tubka, z której można wydobyć podkład do samego końca.
- Bardzo fajna konsystencja, które nie jest lejąca. Bardzo dobrze się rozprowadza. Nie zrobisz sobie nim krzywdy. Początkowo można mieć wrażenie, że jest lekko klejący, ale to uczucie trwa tylko chwilę. Na momencie wsiąka i idealnie zgrywa się z buźką.
- Odcień Ivory jest dla mnie idealny. Dopasowuje się całkowicie do koloru mojej cery. Zlewa się z nią. Nie ma mowy o efekcie maski. Z tego co mi wiadomo posiadają szeroką gamę kolorów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nie zmienia odcienia, nie ciemnieje, więc to bardzo ważne.
- Cena 18 zł w promocji oraz w drogeriach internetowych. Bez promocji około 26-30 zł. Wystarcza na dobrych 5-6 miesięcy.
- Wystarczy dobra kropla, aby rozsmarować całą buźkę. Bardzo dobrze kryje. Jeszcze w liceum, kiedy męczył mnie trądzik, radził sobie doskonale.
- Daje efekt lekkiego nawilżenia i świeżości. Nie czuć go na twarzy.
- Posiada całkiem przyjemny zapach, nie jest nachalny, męczący i chemiczny.
- Podkład na mojej twarzy utrzymuje się około 8-10 godzin. Wiadomo, wymaga przypudrowania, ale nie, nie znika z twarzy w ciągu dnia i nie sprawia, że świecę się jak latarnia.
- Nie zapycha.
- Dostępność.

Minusy:
- Jak dla mnie nie ma :) Jak za tak niską cenę jest idealny.

RIMMEL MATCH PERFECTION

Jest to podkład, który posiadam od niedawna. Zużyłam do tej pory dwie buteleczki, ale bardzo go polubiłam i będę do niego wracać częściej. Używam go praktycznie codziennie. Idealnie nadaje się na co dzień. Nie jest tak trwały jak podkład powyżej, ale na wyjścia "koło domu" i na uczelnię sprawdza się super.

Plusy:
- Estetyczna, szklana buteleczka z pompką, która działa bez zarzutów. Nie zacina się i wydobywa odpowiednią ilość produktu. Buteleczka upadła kilka razy na podłogę i nadal jest cała.
- Podkład jest bardzo lekki, nie czuć go na twarzy. Nadaje bardzo naturalny look. Jego krycie nie jest aż tak mocne jak podkładu powyżej, ale dla mnie wystarczające.
- Kolor idealnie stapia się z cerą. Nie tworzy efektu maski.
- Bardzo przyjemna konsystencja, trochę kremowa, bardzo wygodnie rozprowadza się po twarzy.
- Schodzi z twarzy równomiernie. Nie ciemnieje.
- Wydajny, starcza na około 4-6 miesięcy.
- Duża gama kolorów.
- Dostępność.
- Bardzo przyjemny, świeży zapach.
- Cena w drogeriach internetowych i na promocji --> około 23 zł.

Minusy:
- Mógłby być trwalszy. Wytrzymuje na mojej twarzy około 4-5 godzin. Na takie mniejsze wyjścia i na co dzień jak najbardziej, na większe niestety nie.
- Niestety podkład w drogeriach typu Rossmann bez promocji jest drogi. 40 zł to moim zdaniem zdecydowanie za dużo.

BOURJOIS 123

Podchodziłam do niego jak do jeża. Bardzo często omijałam tę firmę ze względu na wysokie ceny i podzielone w internecie opinie. Nie chciałam ryzykować i wywalać pieniędzy w błoto. Pewnego dnia dorwałam go w super promocji i postanowiłam, że jednak dam mu szansę. Początkowo nie polubiliśmy się. Zaczęłam go używać wczesną wiosną, kiedy to moja twarz była jeszcze totalnym bladziochem. Wybrałam najjaśniejszy odcień, który i tak był dla mnie za ciemny. Zrezygnowana odłożyłam go do szufladki. Przypomniało mi się o nim po powrocie z wakacji, wtedy pasował idealnie. Perfekcyjnie zgrywał się z moją buźką. Wrócę do niego z pewnością, gdy tylko pojawi się korzystna promocja.

Plusy:
- Bardzo dobrze kryje, gdy od czasu do czasu pojawi mi się na czole "przyjaciel", doskonale sobie z nim radzi.
- Dobrze kryje, ale jednocześnie jest lekki. Nie czuć go na twarzy.
- Ma lekko pudrowe wykończenie, co bardzo mi odpowiada.
- Na mojej twarzy utrzymuje się około 7-8 godzin.
- Ma przyjemną konsystencję, która dobrze się rozprowadza.
- Szklana buteleczka z pompką, która nie zacina się. Buteleczka upadła kilka razy i nadal jest cała. Jedynie zeszła z niej folia.
- Przyjemnie pachnie.
- Nie zauważyłam, aby zapychał.
- Bardzo łatwo dostępny.

Minusy:
- Uboga gama kolorów. Kolor najjaśniejszy zdecydowanie za ciemny dla osób bladych.
- Za wysoka cena regularna w drogeriach.


PUDER

Jeśli chodzi o puder to tutaj także przetestowałam bardzo dużo produktów z różnych półek cenowych. Najbardziej jednak podpasował mi puder z Rossmanna za jedyne 7 zł. Jest bardzo tani, a jako że ja wymagająca nie jestem - spełnia wszystkie moje oczekiwania. 


PUDER ISANA YOUNG

Puder podobnie jak RIMMEL FINISH LASTING jest ze mną od czasów liceum. Gdy tylko kończy mi się opakowanie, sięgam po kolejne. Między czasie zmienił kilka razy szatę graficzną, zmieniły nazwę odcienie, ale ja nie zauważyłam, aby wpłynęło to w jakikolwiek sposób na jakość produktu. 

Plusy:
- Bardzo tani, cena 7 zł, w promocji około 5 zł - nic tylko brać i testować.
- Dostępność. Każdy Rossmann.
- Jak za tak niską cenę na prawdę dobrze matuje.
- Trwałość.
- Nie zapycha i dobrze dopasowuje się do cery.

Minusy:
- Uboga gama kolorów.
Sporadycznie na większe wyjścia lub, gdy najdzie mnie ochota używam róż/lub bronzer. 

TUSZ DO RZĘS

Od kilku lat byłam wierną fanką tuszy MAYBELLINE, pewnego dnia udało mi się trafić na doskonały, tańszy zamiennik. Na myśli mam tusz WIBO EXTREME LASHES (zdjęcie powyżej). Kosztuje około 9 zł, w promocji nawet około 5!! :) Dostępny jest w każdym Rossmannie. Pięknie pogrubia rzęsy, nadając im wyrazisty, czarny kolor. Nie podrażnia, nie skleja rzęs, nie tylko pogrubia, ale także wydłuża. Jest wydajny, nie wysycha i posiada bardzo fajną szczoteczkę, która skutecznie rozczesuje i rozdziela rzęsy.

WŁOSY

Moje włosy nie mają ze mną łatwo. Przeżyły już farbowanie na ciemny brąz, czarny, od jakiegoś czasu regularnie farbowane są na blond. Dodatkowo (o zgrozo) prawie codziennie są suszone i prostowane. Zdaję sobie sprawę, że to niepoważne i to istne zabójstwo dla moich włosów, no ale tak mam.. Bez tego czuję się mało komfortowo. Nie lubię kiedy moje włosy się falują, wywijają. Wypróbowałam już całą masę kosmetyków do pielęgnacji włosów i nawet nie chcę wiedzieć ile przy tym straciłam pieniędzy. Większość z nich okazywała się okropnym bublem i powodowała obciążenie moich włosów. Całymi dniami potrafiłam przeglądać blogi o pielęgnacji włosów, chłonęłam wszystko jak gąbka. Ciągle testowałam jakieś nowości. Nie dawałam włosom odpocząć. Codziennie nakładałam na nie jakąś chemię i wierzyłam w cudowne uzdrowienie moich zniszczonych końcówek. Dziś wiem, że nie tędy droga. Regularnie podcinam końce i w końcu znalazłam produkty idealne dla siebie. Stosuję je regularnie, ale 1 max 2x w tygodniu. Taki plan działania okazuje się najlepszy dla moich kłaków.

Moja ulubiona i jedyna szczotka ---> tangle teezer

Jednym z moich ulubionych zestawów jest szampon, odżywka oraz maska ALTERRA granat i aloes. Są to produkty, które nie zawierają sylikonów. Szampon mimo tego, że nie pieni się zbyt mocno, doskonale oczyszcza włosy, a odżywka i maska cudownie je nawilżają i wygładzają. Polecam połączyć maskę z olejkiem ze zdjęcia - cudowne odżywienie, piękny zapach. Włosy sypkie i miękkie :) Koszt jednego z produktów to 10 zł, w promocji 5.




Maseczek KALLOS chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Swojego czasu robiły furorę w Internecie. O ile wersja mleczna niekoniecznie mi pasowała, to wersja KERATIN spisuje się idalnie. Maska jest tania, łatwo dostępna, nie obciąża włosów, sprawia że suche końce stają się dużo przyjemniejsze w dotyku.

Odżywka BALEA - wielbię !! :) Wszystkie wersje przetestowane do tej pory, okazywały się strzałem w 10. Piękne zapachy, bardzo ładna szata graficzna, super konsystencja i bardzo dobre działanie. Odżywka nie obciąża włosów, dobrze się wypłukuje, pozostawia włosy lśniące, pachnące, miękkie w dotyku. Gdy tylko jestem za granicą robię zapasy. Koszt to jedyne 2 euro.



Bardzo często stosuję także maseczki BIOVAX, niestety wszystkie mi się skończyły i muszę uzupełnić zapasy. Szczególnie polecam wersję BAMBUS I AVOCADO :) Działa cuda i pachnie obłędnie!!:):)


TWARZ


MASECZKI ZIAJA


Maseczki Ziaja to moi ulubieńcy. Ich działanie może nie jest oszałamiające, jedynie wygładzają buźkę i nawilżają, ale używam ich głównie po to, aby się zrelaksować. Mają bardzo przyjemną konsystencję, jakby budyniu i oszałamiający zapach. Szczególnie uwielbiam wersję czekoladową. Kosztują jedynie 1,50. Jedno opakowanie wystarcza na nałożenie grubej warstwy maseczki. Bardzo dobrze się zmywają.


PŁYN DO DEMAKIJAŻU - ZIAJA UNIWERSALNY

Przez długi czas byłam fanką płynu do demakijażu NIVEA, ale niestety był mało wydajny, a przy tym drogi. Około 15 zł, w promocji 10. Zaczęłam więc szukać tańszego zamiennika. Wybór padł na ZIAJĘ. Nie zawiodłam się. Płyn kosztuje jedyne 5 zł i doskonale radzi sobie z moim makijażem. Jak zapewne już wiecie, nie maluję się mocno, makijaż jest delikatny, dlatego płyn radzi sobie z nim idealnie. Nie podrażnia, ma przyjemny zapach. Jestem zadowolona.

ŻEL Z PEELINGIEM - ZIAJA

Seria "liście manuka" to mój ulubieniec. Strzał w 10! :) Wszystkie produkty idealnie mi podpasowały. Jeśli chodzi o żel peelingujący to daje mu 11/10 :) Bardzo przyjemnie pachnie, bardzo dobrze oczyszcza twarz, nie powodując podrażnień. Łatwo się rozprowadza, ma estetyczne opakowanie z dobrze działającą pompką. Jest bardzo wydajny. Pozostawia twarz pięknie oczyszczoną i gładką. Cena około 8 zł. Bardzo często można dostać w promocji, w trzypaku.



KREMY DO TWARZY

Poniższa dwójka to moi ulubieńcy. Kremy są bardzo tanie (około 10 zł), bardzo wydajne i bardzo lekkie. Nie pozostawiają tłustej warstwy, nie lepią się. Szybko się wchłaniają. Nadają się także pod makijaż. Nie zauważyłam, aby powodowały zapychanie. Używam ich ja, moja mama, obie jesteśmy bardzo zadowolone. Dla nas idealne na co dzień.


CIAŁO

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to tutaj standardowo... Peeling, żel pod prysznic, balsam. Na mojej łazienkowej półce króluje ISANA, ZIAJA I BALEA. Wszystkie te firmy są bardzo tanie, posiadają szeroki wybór produktów i zawsze byłam z nich zadowolona. Wiecie, bardzo często mam tak, że gdy tylko widzę piękne, kolorowe opakowania produktów - od razu muszę je mieć :) Lubię, gdy coś ładnie wygląda na mojej półce. Haha :) Uwielbiam też intensywne, owocowe zapachy. Jeśli Wy także - produkty ISANA lub BALEA będą dla Was idealne. Oba żele pod prysznic mają piękne, intensywne zapachy. Prawdziwe owoce, nie sama chemia. Bardzo dobrze się pienią. Są tanie około 3-4 zł i bardzo dobrze spełniają swoją funkcję.


Jeśli chodzi o balsamy, to przetestowałam już dziesiątki. Zwabiona pięknymi kolorowymi opakowaniami, zapachami, pięknymi obietnicami producenta. Większość z nich okazywała się bublem. Moim zdecydowanym faworytem jest kokosowa BALEA widoczna na zdjęciu. Pudełko jest ogromne, bardzo wydajne, starcza na długo, a kosztuje jedyne 2 euro. Bardzo ubolewam nad tym, że nie ma w Polsce DM, kosmetyki BALEA są świetnej jakości i kosztują grosze. Opisywany przeze mnie balsam, a w zasadzie masło, ma przecudowny kokosowo - czekoladowy zapach. Bardzo dobrze nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy, szybko się wchłania, pozwala się zrelaksować. Jest wielofunkcyjny. Używa go cała moja rodzina i wszyscy są bardzo zadowoleni. Co tu dużo mówić.. Dla nas jest najlepszy :) Bardzo podobnym produktem jest masło ISANA dostępne w Rossmannie, także polecam, warto przetestować. Wiem też, że wiele dziewczyn używa go także na włosy.

Ziaja multi modeling. Firmę ziaja uwielbiam, mam do niej ogromny sentyment i nigdy nie trafiłam na produkt, który okazałby się totalnym bublem. Jeśli chodzi o serię modelującą, znajdziemy w niej serum do biustu, serum antycellulittowe, czy też balsam redukujący rozstępy, który możecie zobaczyć na zdjęciach. Nie spodziwałam się cudów, wiem doskonale, że to prawdopodobnie chwyty marketingowe. Nie zauważyłam poprawy ani biustu, ani redukcji cellulitu, czy też rozstępów. Cudów nie ma. Jednak jest to produkt godny polecenia ze względu na bardzo dobre nawilżenie i wygładzenie skóry. Po zastosowaniu tego balsamu moje ciało jest niezwykle gładkie i sprawia wrażenie bardziej napiętego. Cena w promocji to jedyne 7-8 zł, dlatego warto przetestować.

Jeśli chodzi o produkt PLANET SPA z Avon,  jestem dopiero w trakcie testowania. Maseczki o tej samej nazwie sprawdzały się bardzo dobrze, zobaczymy jak będzie z tym balsamem :)


Peelingowy ulubieniec to peeling od BEBEAUTY . Kosztuje 3 zł, dostaniecie go w Biedronce, posiada szeroki wybór zapachów/smaków?:D Obecnie mam brzoskwiniowy, ale przetestowałam chyba wszystkie. Gdy tylko skończy mi się buteleczka, sięgam po kolejną. Cudownie pachnie, aż chce się go zjeść. Wygładza, oczyszcza, nie uczula, nie podrażnia i generalnie spełnia swoją funkcję. Jak za tak niskie pieniądze, jestem zdecydowanie na TAK. 

Mydło PROTEX, jedyne mydło, które mnie nie uczula, nie podrażnia. Pozostawia moją buźkę dobrze oczyszczoną, miekką i gładką. W promocji kosztuje około 2 zł.



Uff to by było na tyle :) Jeśli macie jakieś produkty godne polecenia, w korzystnej cenie, dajcie koniecznie znać w komentarzach :) buziaki :*

26 komentarzy:

  1. Klaudia bardzo fajny post, akurat przed promocją w rossmanie :-)Przyda się bez wątpienia. Ciekawią mnie te produkty balea, może poszukam gdzieś w internecie. // Kasia K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post Klaudia ❤ Bardzo przydatny

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do lekkich podkładów powinnaś jeszcze zainteresować się Bourjois HM :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post ! Większość kosmetyków również miałam przyjemność testować i jestem zadowolona. Sama używam kosmetyków także z niskich półek i w 100 % potwierdzam, że niektóre kosmetyki tańsze są lepsze od tych droższych :)
    Pozdrawiam, buźka :)
    www.differentworldsofficjal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę dużo świetnych kosmetyków :)
    Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rimmel to jest mój numer 1:) wśród podkładów
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest i moja ulubiona Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam wcześniej tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam dość sporo produktów :) Żele Isany i Balea mają cudowne zapachy. Nie polubiłam się zupełnie z maską Kallosa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Używałam tego podkładu Rimmel Match Perfection i na początku mi się sprawdzał, a potem jakoś zaczął mnie zapychać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Napracowalas sie Klaudus :-) Czesc mialam, czesc nie:-) Gdy tylko pojawi sie promo na dniach przetestuje

    OdpowiedzUsuń
  12. widać sporo świetnych produktów ;)

    kataszyyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Balea moja miłość:D super mazidła świetne zapachy i składy:) obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  14. również przepadam za Balea :)

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam:* odwdzięczam się za każdą obserwację ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ziaja podbija moje serce <3
    super produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzisiaj kupiłam ten sam żel z Isany summer feelings i muszę przyznać, że pachnie przepięknie :) również muszę przyznać, że jestem fankś peelingu i żelu z firmy Ziaja !

    OdpowiedzUsuń
  17. Podklad z Rimmela jest swietny. Rowniez mam krem Nivea Care :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podkład Rimmel much perfection uwielbiam ,krem do twarzy Nivea lubię ale według mnie jest on trochę za ciężki .Z twojego zestawienia mam jeszcze języnowy żel pod prysznic z Isany który uwielbiam głównie za zapach .

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba będę musiała kupic ten peeling z biedry, bo uwielbiam takie zapachowe kosmetyki/peelingi. :D
    http://justlittlewhiner.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. super! zastanawiałam się nad podkładem 123 z bourjois i teraz jestem pewna że go kupię, akurat gdy się zbliża promocja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Balea arbuzowy chętnie bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  22. Balea najlepsze żele pod prysznic!
    Mam ich w domu pełno! ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. uwielbiam maseczki z ziaji :)
    http://gabrielakitablogspot.com

    OdpowiedzUsuń